Edycja 36/26 niedziela, 6 września 2026

Piękna i zdrowa w każdym wieku

Sport

Siłownia na mecie: trening siłowy dla biegaczy bez kontuzji

Jeśli przez lata biegałeś wyłącznie po asfalcie i parkowych alejkach, twoje ciało jest świetnie przystosowane do jednego rodzaju wysiłku: powtarzalnej

Siłownia biegacza bez kontuzji: od czego zacząć, jeśli nigdy nie robiłeś przysiadów ze sztangą

Lata biegania wyłącznie po asfalcie i parkowych alejkach przygotowują ciało do jednego rodzaju wysiłku: powtarzalnej pracy w jednej płaszczyźnie. Pierwsze spotkanie ze sztangą potrafi więc mocno zaskoczyć. Nagle okazuje się, że mięśnie, które podczas biegu wydawały się mocne, przy ciężarze drżą jak galareta. Nic dziwnego. Biegacz ma zwykle silne łydki i uda w zakresie, w jakim pracują przy odbiciu, ale brakuje mu stabilizacji w biodrach i kontroli kolan w płaszczyźnie bocznej. To właśnie tam najczęściej rodzą się kontuzje wykluczające z treningów na miesiące.

Zacznij od wzorców ruchu, a nie od ciężaru. Zanim zaplanujesz przysiady ze sztangą na plecach, naucz się wykonywać przysiad z ciężarem własnego ciała, ale z pełnym zakresem ruchu i kontrolą. Kolano ma jechać w linii ze stopą, a pięty nie mogą odrywać się od podłogi. Dopiero gdy opanujesz to ćwiczenie, sięgnij po kettlebelle lub hantle trzymane przy klatce piersiowej. Goblet squat wymusza pionową sylwetkę i angażuje core bardziej niż klasyczna sztanga, więc stanowi bezpieczniejszy punkt startu. Podobnie wygląda sprawa z martwym ciągiem. Duże talerze na gryfie wcale nie muszą pojawić się od razu. Zacznij od rumuńskiego martwego ciągu z hantlami, który uczy przenoszenia ciężaru na pięty i pracy bioder w tył, a dopiero później przechodź do sztangi.

Dla biegacza kluczowa jest praca jednonóż. W biegu nigdy nie stoisz na dwóch nogach naraz, więc ćwiczenia obunóż, choć budują masę, nie przekładają się wprost na stabilność podczas lądowania. Wykroki chodzone, bułgarskie przysiady czy wznosy bioder jednonóż na ławce uczą mięśnie pośladkowe pracy wtedy, kiedy ich najbardziej potrzebujesz, czyli w fazie podporu. Włącz je do planu dwa razy w tygodniu po treningu biegowym lub w dni wolne od biegania. Trzy serie po 8-10 powtórzeń na nogę wystarczą na start, a ciężar dobieraj tak, żeby ostatnie powtórzenie w serii było trudne, ale technika pozostawała czysta. Nie ścigaj się z ciężarem. Twoim celem nie jest rekord na siłowni, tylko mocniejsze odbicie i mniejsze obciążenie dla kolan i bioder w kolejnym sezonie startowym.

Nie zapominaj też o core i prostych ćwiczeniach izometrycznych, które budują sztywność tułowia potrzebną do utrzymania techniki w końcówce biegu. Deska, boczne mostki czy martwy robak wykonane regularnie poprawiają przenoszenie siły z nóg na tułów, a to przekłada się na ekonomię biegu. Nie musisz spędzać na siłowni godzin. Dwie jednostki po 45 minut tygodniowo, rozpisane na okres przejściowy, dadzą ci fundament, który odczujesz po kilku tygodniach. Zaczniesz biec szybciej przy tym samym wysiłku, a drobne przeciążenia, które do tej pory ignorowałeś, przestaną się odezwać.

Dlaczego samo bieganie nie buduje nóg odpornych na przeciążenia

Bieganie to tysiące powtórzeń tego samego ruchu. Twoje ciało świetnie się do niego adaptuje, ale tylko w jednej płaszczyźnie. Mięśnie nóg pracują głównie w przód i w tył, a stawy kolanowe i biodrowe przez cały tydzień dostają identyczny bodziec. Efekt? Z czasem organizm oszczędza energię i wyłącza z pracy te włókna mięśniowe, które nie są mu do przetrwania potrzebne. W praktyce oznacza to, że przy coraz większym miesięcznym kilometrażu twoje pośladki i przywodziciele stają się słabsze, a całą pracę przejmują mięśnie czworogłowe i łydki. To prosta droga do przeciążeń, bo struktury, które powinny amortyzować uderzenie, po prostu śpią.

Sam trening biegowy nie generuje też bodźca do wzmocnienia kości i ścięgien w takim stopniu, jak robi to praca z zewnętrznym oporem. Podczas biegu siła reakcji podłoża sięga nawet trzykrotności masy ciała, ale działa bardzo krótko. Żeby tkanka łączna się wzmocniła, potrzebuje dłuższego napięcia, które wymusi adaptację. Takie napięcie daje dopiero ciężar w rękach lub na sztandze. Dlatego biegacze, którzy latami nie robią nic poza bieganiem, często mają świetną wydolność, ale przy pierwszym mocniejszym starcie albo zmianie nawierzchni łapią kontuzję ścięgna lub ból w okolicy kolana. To nie jest kwestia słabych mięśni w sensie wizualnym, tylko braku stabilności w stawach i złych wzorców ruchowych, które bieganie dodatkowo utrwala.

Największy błąd to myślenie, że przysiady ze sztangą są dla biegaczy zbędne, bo „przecież nogi pracują na każdym treningu”. Praca mięśni podczas biegu jest jednak cykliczna i nie wymaga od nich generowania maksymalnej siły z miejsca. Tymczasem do utrzymania prawidłowej sylwetki przy zmęczeniu, do przenoszenia ciężaru z nogi na nogę czy do hamowania na zbiegach potrzebujesz siły eksplozywnej, której samym kilometrażem nie zbudujesz. Martwy ciąg, wykroki czy wznosy bioder uczą ciało aktywować pośladki i tylną taśmę mięśniową, a to one odpowiadają za to, żeby kolano nie zapadało się do środka. Dodatkowo ćwiczenia siłowe poprawiają ekonomię biegu, czyli pozwalają biec szybciej przy tym samym zużyciu tlenu, bo ciało lepiej wykorzystuje energię sprężystą ścięgien.

Nie chodzi o to, żebyś spędzał na siłowni całe dnie. Wystarczy, że dwa razy w tygodniu zrobisz 3 serie po 6-8 powtórzeń w martwym ciągu, przysiadzie i deskę z unoszeniem nogi. Ciężar dobierz tak, żeby ostatnie powtórzenie było naprawdę trudne, ale technika pozostała czysta. Efekty w postaci większej stabilności bioder i kolan odczujesz po kilku tygodniach, a one przekładają się bezpośrednio na mniejsze ryzyko kontuzji podczas szybszych akcentów biegowych.

Test 3 ruchów, które pokażą, czy twoje biodra i kostki są gotowe na ciężar

Zanim wrzucisz na sztangę pierwsze obciążenie, zrób sobie krótki egzamin. Nie chodzi o to, żeby sprawdzać, ile wyciągniesz, tylko jak twoje ciało radzi sobie z podstawowymi wzorcami ruchu. Biegacze często mają ścięgna podkolanowe i przywodziciele tak napięte, że nie są w stanie zrobić pełnego przysiadu, a kostki pracują w zakresie, który przy większym ciężarze odbije się na kolanach. Trzy proste testy powiedzą ci, czy możesz przejść do treningu siłowego z obciążeniem, czy najpierw musisz popracować nad mobilnością.

Zacznij od przysiadu z własnym ciężarem, ale nie oceniaj go w lustrze z przodu. Stań bokiem do ściany i spróbuj zejść tak nisko, żeby uda znalazły się przynajmniej równolegle do podłogi, a pięty cały czas dotykały ziemi. Jeśli w najniższym punkcie odrywasz pięty albo zaokrąglasz dolną część pleców, twoje kostki lub biodra nie mają wystarczającego zakresu ruchu. To sygnał, że na razie zamiast ciężaru powinieneś robić przysiady ze wsparciem na drążku czy z talerzem pod piętami i pracować nad rozciąganiem łydek.

Drugi test to wykrok w miejscu, ale wykonaj go wolno, z pauzą na dole przez trzy sekundy. Zwróć uwagę na to, co dzieje się z kolanem tylnej nogi i z miednicą. Jeśli kolano ucieka do środka albo miednica przekręca się w bok, twoje pośladki i mięśnie stabilizujące biodro nie pracują tak, jak powinny. U biegaczy to częsta przyczyna przeciążeń w okolicy kolan i bioder, bo podczas biegu te same błędy powtarzają się przy każdym kroku. Zanim dodasz obciążenie, ćwicz wykroki przed lustrem, pilnując, żeby kolano szło w tę samą stronę co palce stopy.

a man performing a chest exercise with dumbbells in a gym

Ostatni test dotyczy siły pośladków i core, czyli mostek jednonóż. Połóż się na plecach, jedna noga ugięta, druga wyprostowana w powietrzu. Unieś biodra tak wysoko, jak potrafisz, i wytrzymaj pięć sekund. Jeśli opadasz na jedną stronę albo dolna część pleców wygina się w nadmierne łuki, twoje pośladki nie są w stanie utrzymać miednicy w neutralnej pozycji. To ważne, bo w martwym ciągu i wznosach bioder to właśnie pośladki mają brać na siebie większość pracy. Bez tej kontroli ciężar przeniesie się na dolną część pleców, a to prosta droga do kontuzji. Jeśli którykolwiek z tych testów wypadnie słabo, nie rezygnuj z treningu siłowego, tylko zacznij od ćwiczeń korekcyjnych i wracaj do testów co dwa, trzy tygodnie.

Przysiad, martwy ciąg i wykrok: jak dawkować obciążenie, żeby nie stracić techniki biegu

Najczęstszy błąd, jaki widzę u biegaczy wchodzących na siłownię, to traktowanie treningu siłowego jak wyścigu o jak największy ciężar na sztandze. Tymczasem celem nie jest pobicie rekordu w martwym ciągu, tylko zbudowanie takiej siły, która przełoży się na szybsze i bezpieczniejsze bieganie. Jeśli po przysiadzie z ciężarem twoje kolana uciekają do środka, a tułów składa się jak scyzoryk, to znak, że obciążenie jest za duże. Technika ruchu zawsze stoi nad liczbą na gryfie, bo to ona decyduje o tym, czy ćwiczenie wzmacnia, czy niszczy.

Zacznij od opanowania wzorców ruchu z samym ciężarem ciała, a dopiero potem dokładaj kilogramy. Przysiad, wykrok i martwy ciąg to fundamenty, ale w wersji dla biegacza mają specyficzną charakterystykę. Większość pracy wykonuj na jednej nodze, bo bieganie to ciąg jednostronnych odbić. Wykroki i przysiady bułgarskie lepiej odwzorowują pracę nogi w fazie podparcia niż klasyczny przysiad ze sztangą na plecach. Martwy ciąg warto zacząć od wersji rumuńskiej, która mocniej angażuje tylną taśmę mięśniową, czyli pośladki i dwugłowe uda. To one odpowiadają za napęd, a ich słabość najczęściej objawia się bólem kolan i bioder podczas biegu.

Jeśli chodzi o dawkowanie, sprawdzaj się w zakresie od 6 do 12 powtórzeń w seriach. Ciężar dobieraj tak, żeby ostatnie dwa powtórzenia były naprawdę ciężkie, ale nie kosztem techniki. Dwa treningi siłowe w tygodniu w zupełności wystarczą, żeby zobaczyć efekty w ekonomii biegu. Ustawiając plan treningowy, pamiętaj o periodyzacji: w okresie budowania bazy biegowej trzymaj większe ciężary i mniejszą liczbę powtórzeń, a w okresie startowym zmniejsz obciążenie i skup się na ćwiczeniach z własnym ciężarem oraz plyometrii. Ciężkie serie zostawiaj na dni, kiedy nie masz w planie szybkiego treningu biegowego. Łączenie siły z interwałami przeciąży centralny układ nerwowy i regeneracja wydłuży się zamiast skrócić.

Nie zapominaj o core. Deska, mostek i wznosy bioder to nie ozdoba, tylko ochrona przed kontuzjami. Silne mięśnie głębokie stabilizują miednicę, a to przekłada się na przenoszenie siły z bioder na stopy. Ćwicz je po głównym treningu, dwie serie po 30-45 sekund w desce i 15 powtórzeń wznosów bioder. Stabilny środek ciała sprawia, że technika biegu nie rozkłada się w ostatnich kilometrach, a ty nie tracisz mocy na zbędne ruchy boczne. Siła zdobyta na siłowni ma ci służyć na trasie, a nie być celem samym w sobie.

Ile serii i powtórzeń naprawdę buduje siłę bez zbędnej masy mięśniowej

Zanim zaczniesz liczyć serie, ustal jedną rzecz: nie trenujesz po to, żeby wyglądać jak kulturysta. Twoim celem jest mocniejsze odepchnięcie się od podłoża przy każdym kroku. Dlatego zakres powtórzeń, który realnie działa na ekonomię biegu, to przedział od 3 do 8. Dolna granica rozwija czystą siłę maksymalną i uczy układ nerwowy rekrutować włókna szybkokurczliwe. Górna, czyli 6-8 powtórzeń, dodaje odrobinę mięśnia, ale przede wszystkim poprawia wytrzymałość siłową, która przydaje się na ostatnich kilometrach, gdy technika zaczyna siadać.

Największy błąd biegaczy na siłowni to robienie przysiadów i wykroków w seriach po 15-20 powtórzeń z lekkim ciężarem. Efekt? Męczą się, ale nie stymulują układu nerwowego na tyle, żeby ciało nauczyło się stabilizować kolano czy biodro pod dużym obciążeniem. Jeśli potrafisz zrobić 15 powtórzeń przysiadu ze sztangą, to dla biegacza znaczy, że ciężar jest po prostu za lekki. Weź taki, przy którym ostatnie powtórzenie w serii idzie wolno, ale czysto, bez odbijania się i bez załamywania kolan do środka.

Dla większości amatorów dobry plan to trzy serie kluczowych wzorców ruchu. Martwy ciąg, przysiad czy wznosy bioder robisz w 3 seriach po 4-6 powtórzeń. Ćwiczenia jednonóż, czyli wykroki, przysiad bułgarski czy wspięcia na podwyższenie, wykonuj w 3 seriach po 6-8 powtórzeń na nogę. To wystarczy, żeby zbudować siłę, a nie objętość. Pamiętaj, że mięsień rośnie głównie od dużej liczby serii i częstych treningów w tygodniu. Ty chodzisz biegać cztery razy, więc nie potrzebujesz drugiego etatu na siłowni.

Core traktuj inaczej niż nogi. Deska, mostek czy przenoszenie ciężaru to ćwiczenia wytrzymałościowe, więc trzymaj je dłużej, od 30 do 60 sekund, ale nie katuj się codziennie. Dwa razy w tygodniu po 15 minut wystarczy, żeby ustabilizować miednicę i odciążyć dolną część pleców. Ciężar dobieraj tak, żeby ostatnie powtórzenie było wyzwaniem, ale nie walczyłeś z drżeniem mięśni. Jeśli po czwartym powtórzeniu czujesz, że mógłbyś zrobić jeszcze pięć, dołóż obciążenie. Jeśli szóstego nie jesteś w stanie zrobić poprawnie, odejmij. Ta zasada działa zarówno dla przysiadu, jak i dla martwego ciągu, i nie wymaga skomplikowanej periodyzacji, żeby przynosić efekty.

Plan tygodnia: gdzie wcisnąć siłownię między treningi biegowe, żeby nogi nie były zmęczone

Najczęstszy błąd to wciskanie siłowni dzień po ciężkim treningu interwałowym albo bezpośrednio przed długim wybieganiem. Wtedy nogi są ciężkie, przysiady idą słabo, a Ty odczuwasz zmęczenie w każdym kroku przez kolejne dwa dni. Zamiast tego potraktuj trening siłowy jako osobny, pełnoprawny blok, który ma swój cel, a nie jako „dodatek” do biegania. Najprościej działa zasada: ciężkie ćwiczenia na nogi robisz w dniu, w którym nie ma w planie szybkich akcentów biegowych, albo po treningu biegowym, ale tylko jeśli to był spokojny bieg w tlenowym tempie.

Jeśli biegasz trzy razy w tygodniu, najlepszy układ to na przykład poniedziałek siłownia, wtorek szybki trening biegowy, czwartek spokojne bieganie, a sobota długie wybieganie. Między siłownią a szybkim bieganiem masz wtedy pełną dobę, a między spokojnym bieganiem a długim wybieganiem też zostaje zapas. Przy czterech treningach biegowych w tygodniu możesz wejść w schemat, w którym siłownia wypada po krótkim, łatwym biegu, ale przed dniem wolnym od biegania. Wtedy nawet jeśli mięśnie są zmęczone, masz czas na regenerację, zanim znów założysz buty do szybszych jednostek.

Kluczowa jest też kolejność w obrębie samego treningu siłowego. Najpierw ćwiczenia wielostawowe, które angażują najwięcej mięśni: przysiady, martwy ciąg, wykroki, wznosy bioder. Dopiero potem izolowane wzorce, jak deska, plank czy przenoszenie ciężaru. Na początku trzymaj się zakresu 3-4 serii po 5-8 powtórzeń dla ćwiczeń na nogi i pośladki, a dla core 3 serie po 30-45 sekund. Taki układ daje impuls do budowy siły bez zbędnego przetrenowania. Ciężar dobieraj tak, żeby ostatnie powtórzenie w serii było trudne, ale technika pozostawała czysta. Jeśli po treningu siłowym czujesz, że nogi są „martwe” na kolejny dzień, zmniejsz obciążenie o 10-15 procent albo skróć liczbę serii do trzech.

Nie zapominaj, że celem nie jest maksymalna hipertrofia, tylko moc, stabilność i odporność na kontuzje. Ćwiczenia jednonóż, jak wykroki czy wznosy bioder na jednej nodze, uczą przenoszenia ciężaru w sposób, który przekłada się bezpośrednio na ekonomię biegu i pracę bioder. Włączaj je częściej niż klasyczne przysiady obunóż, szczególnie jeśli masz słabsze kolana. Trening siłowy dla biegaczy to nie rywalizacja z kulturystami. To inwestycja w to, żeby po trzydziestu kilometrach nie czuć, że mięśnie odmawiają posłuszeństwa, a po szybkich podbiegach kolana i biodra pracowały stabilnie przez cały tydzień.

Core i pośladki: 4 ćwiczenia, które stabilizują miednicę przy każdym kroku

Słabe pośladki i niestabilny core to najczęstsza przyczyna problemów z kolanami i biodrami u biegaczy. Gdy mięśnie głębokie nie trzymają miednicy w ryzach, przy każdym kroku siła uderzenia o podłoże przechodzi przez stawy pod złym kątem. Zamiast obwiniać buty czy nawierzchnię, warto spojrzeć na to, co dzieje się wyżej. Mocny środek ciała to nie tylko widoczny sześciopak, ale przede wszystkim gorset mięśniowy, który utrzymuje narządy i kręgosłup w stabilnej pozycji. Dla biegacza oznacza to jedno: mniej zbędnych ruchów w biodrach i mniejsze straty energii.

Najlepszym testem na słabość tego obszaru jest obserwacja własnej sylwetki w lusterku podczas biegu na bieżni. Jeśli biodro opada na jedną stronę przy każdym kroku, masz problem. Podobnie gdy kolana uciekają do środka, a tułów kołysze się na boki. To znak, że mięśnie pośladkowe, zwłaszcza średni, nie pracują tak, jak powinny. Ćwiczenia na siłowni pomagają to naprawić, ale nie chodzi o wyciskanie ogromnych ciężarów. Kluczowe są ruchy jednonóż i stabilizacja w płaszczyźnie czołowej, czyli tej, w której najczęściej dochodzi do przeciążeń.

Wśród najskuteczniejszych pozycji znajdziesz wznosy bioder ze sztangą lub hantlami opartymi o biodra. To ćwiczenie angażuje pośladki w pełnym zakresie ruchu, czego nie zapewnią przysiady. Wykroki z obciążeniem trzymanym w dłoniach uczą przenoszenia ciężaru w warunkach podobnych do biegu, bo za każdym razem lądujesz na jednej nodze. Do tego wariant bułgarski, gdzie tylna noga opiera się na ławce, mocniej obciąża przednią kończynę i wymusza pracę stabilizatorów biodra. Deska, czyli plank, to z kolei fundament, który warto utrudniać przez unoszenie naprzemienne nóg lub oparcie przedramion na piłce.

Taki zestaw wystarczy wykonywać dwa razy w tygodniu po treningu biegowym lub w dni wolne od biegania. Zacznij od trzech serii po osiem do dziesięciu powtórzeń dla ćwiczeń z obciążeniem i od trzech rund deski po trzydzieści sekund. Ciężar dobieraj tak, żeby ostatnie powtórzenie było trudne, ale technika pozostawała czysta, a miednica nie przechylała się na boki. Efekty w postaci lepszej ekonomii biegu i mniejszego ryzyka kontuzji odczujesz po kilku tygodniach regularnej pracy.

Objawy, które mówią, że dokładasz ciężar za szybko, i jak cofnąć się bez straty formy

Najczęstszy sygnał, że przesadziłeś z ciężarem, to zmiana techniki w ostatnich powtórzeniach. W przysiadzie zauważysz, że pięty odrywają się od podłoża, kolana uciekają do środka albo plecy zaokrąglają się w dolnej części. W martwym ciągu sztanga zaczyna „pływać” wzdłuż nóg zamiast sunąć po stałej ścieżce. To nie jest kwestia charakteru ani słabej woli, tylko mechaniki. Twoje ciało zawsze znajdzie sposób, żeby podnieść ciężar, nawet kosztem stawów. Jeśli po serii czujesz ból w odcinku lędźwiowym albo ostre napięcie w kolanie, a nie w mięśniach, które miałeś trenować, to znak, że obciążenie wyprzedziło twoją kontrolę ruchu.

Drugi objaw bywa mniej oczywisty: spadek jakości biegania w kolejnych dniach. Jeśli po treningu siłowym nogi są ciężkie przez dwa dni, a twój normalny rytm wymaga wyraźnie większego wysiłku, to nie regeneracja jest winna, tylko przeciążenie układu nerwowego. Ciężki trening siłowy to nie tylko praca mięśni, ale też spore zużycie energetyczne. Biegacz, który robi przysiady ze sztangą na maksa w piątek i w sobotę rano liczy na szybkie tempo, zwykle dostaje lekcję pokory. Siła ma ci służyć na trasie, a nie zabierać ci ją.

Cofnięcie się nie oznacza jednak rezygnacji z postępów. Najpierw zmniejsz ciężar o 15-20 procent i skup się na pełnym zakresie ruchu w wolnym tempie. W przysiadzie zejdź tak nisko, jak pozwala ci mobilność bioder, bez podwijania miednicy. W wykrokach zwolnij fazę opuszczania do trzech sekund. To buduje stabilność, której nie daje poganianie kolejnych serii. Zostań przy tym ciężarze na dwa, trzy treningi. Jeśli technika pozostaje czysta, a ty czujesz pracę pośladków i uda, a nie ból w kolanach, wróć do poprzedniego obciążenia. Jeśli problem wraca, przyczyna może leżeć nie w sile, a w ruchomości stawów skokowych albo słabym core. Wtedy zamiast dokładać kilogramy, poświęć dwa tygodnie na deskę, wznosy bioder i przenoszenie ciężaru na jednej nodze.

Częstotliwość też ma znaczenie. Dla biegacza amatora dwa treningi siłowe w tygodniu wystarczą, żeby zbudować moc, pod warunkiem że jedno z nich jest lżejsze i oparte na ćwiczeniach jednonóż, a drugie cięższe, z przysiadami i martwym ciągiem. Nie musisz co tydzień bić rekordów. Postęp w sile biegowej mierzysz tym, że kolana i biodra nie bolą po długich wybieganiach, a technika zostaje stabilna w ostatnich kilometrach. To jest cel, do którego warto wracać, gdy kusi cię dorzucenie kolejnego talerza na sztangę.

Twój pierwszy miesiąc na siłowni: rozpiska 2 treningów tygodniowo z progresją co 7 dni

Zacznij od dwóch jednostek w tygodniu i potraktuj je jako stały punkt planu, nie dodatek do biegania, który odpadnie pierwszy, gdy zabraknie czasu. Najlepiej wstawić je w dni łatwiejszych biegów lub całkowicie bezbiegowe. Na początek wystarczą ci dwa zasadnicze wzorce ruchu: przysiad i martwy ciąg, ale w wersji, która służy biegaczowi, a nie ciężarowcowi. Zamiast klasycznego przysiadu ze sztangą na barkach wybierz przysiad z kielichem, trzymając hantel lub kettlebell przy klatce piersiowej. Taka pozycja wymusza pionowy tułów i naturalnie angażuje core, a przy tym mniej obciąża dolną część pleców, gdy dopiero uczysz się prawidłowego zakresu ruchu.

Pierwszy tydzień to nauka, nie rekordy. Wykonuj trzy serie po 8 powtórzeń przysiadu, trzy serie po 8 powtórzeń martwego ciągu na prostych nogach z hantlami oraz trzy serie mostka jednonóż na stronę. Ciężar dobierz tak, żeby ostatnie powtórzenie w serii było wymagające, ale nie powodowało zmiany techniki. Kluczowa jest tu kontrola ruchu w dół i mocny skurcz pośladków w górze, szczególnie w mostku i martwym ciągu. Po siedmiu dniach, w drugim tygodniu, zwiększ liczbę powtórzeń do 10 w każdej serii, zostawiając ten sam ciężar. W trzecim tygodniu wróć do 8 powtórzeń, ale dodaj ciężar o 2 do 4 kilogramów. Czwarty tydzień to moment, w którym możesz zamienić przysiad kielichowy na wykroki chodzone z hantlami, bo one lepiej odwzorowują jednostronną pracę nóg podczas biegu i wymuszają stabilizację biodra.

Cały czas pilnuj, żeby kolano szło w linii ze stopą, a nie zapadało do środka. Jeśli po treningu biegowym czujesz, że nogi są cięższe niż zwykle, przesuń sesję siłową na dzień po cięższym biegu, nigdy przed nim. Dwa treningi siłowe w tygodniu to częstotliwość, która przynosi efekty w ekonomii biegu po około ośmiu tygodniach, ale już po miesiącu zauważysz większą stabilność w lędźwiach podczas długich wybiegań. Nie dodawaj do tego ćwiczeń izolowanych na maszynach. Przysiady, martwy ciąg, mostek i deska w wersji z unoszeniem nogi wystarczą, żeby wzmocnić pośladki, ścięgna podkolanowe i core, czyli obszary, które najczęściej odpowiadają za bóle kolan i bioder u biegaczy.

Anna Kamińska

Anna Kamińska

Redaktorka zdrowia i urody - o naturalnym dbaniu o siebie w każdym wieku.

Poznaj autora →
Następny artykuł · Uroda

Kreska eyelinerem bez smugi: 5 trików na idealną linię oka

Czytaj →